Od Autora

 

Pierwowzór tej pracy, napisany w roku 1984 w Nowym Yorku, został we współpracy z autorem przetłumaczony na język angielski przez panią dr Aleksandrę Chciuk–Celt jako „Political Ponerology”. Książka pisana przeważnie o świcie przed dniem nużącej pracy dla chleba i bez wystarczającego warsztatu naukowego była jednak wykonana dostateczne dobrze i jeszcze na czas, aby mogła odegrać swoją zamierzoną rolę. Udało się to dokonać z wielkim trudem i mimo okoliczności, w jakich znalazł się autor w USA. Sytuacji, jakiej nie można było przewidzieć, ani potem łatwo przezwyciężyć.

Zagrożony w roku 1977 czwartym już aresztowaniem i w nadziei, że uda mi się te wyjątkowo wartościowe wyniki badań przekazać naukowcom zachodnim, wybrałem ofiarowany paszport. Po nader ciężkich przeżyciach znalazłem się w USA, ale jako już rozpoznany nosiciel niebezpiecznej wiedzy. Musiałem się tam przekonać, że wcale nie wyszedłem spod nadzoru ówczesnych władz bezpieczeństwa. Realizowano go tam z perfidią, która początkowo przekraczała możliwości wyobraźni nawet doświadczonego psychologa.

Podobnie jak niegdyś autor, mieszkańcy naszego kraju nie zdają sobie sprawy z psychologicznej odmienności Stanów Zjednoczonych od reszty świata. Tymczasem Chińczycy lub Afrykanie myślą i pojmują świat i życie w sposób nam bliższy, niż czyni to typowy Amerykanin i łatwiej jest znaleźć z nimi wspólny język. Psycholog z Polski musiał uczyć się tej odmienności w cierpieniu, mając po temu tylko ograniczone przygotowanie teoretyczne.
Tamtejszy człowiek myśli i działa przy pomocy przyswojonych kodów. Nasze wyjaśnienia lądują więc w sferze ich surrealizmu, co daje im poczucie bezsilności lub wzbudza urazę. W żadnym społeczeństwie świata podświadoma selekcja przesłanek nie działa z taką dławiącą skutecznością, jak w tym kraju „of wishful thinking”. Ten ich sposób myślenia okazuje się jednak efektywny w sprawach codziennych, ale w zagadnieniach trudniejszych, jak te które dotyczyły autora i jego zadania, prowadzi do decydowania w oparciu o przesłanki drugo i trzeciorzędnej wagi z pominięciem tych istotnych. W taki sposób to dzieło trudu autora i innych badaczy było apercepowane jako coś co odpowiada sferze amerykańskiego surrealizmu.

W takich uwarunkowaniach ludzie wywiadu i dywersji, odpowiednio wyszkoleni w systemie sowieckiego imperium i obznajomieni z tymi amerykańskimi właściwościami, działali z zadziwiającą skutecznością, a byli chronieni amerykańskim prawem, obyczajem i wspomnianym sposobem myślenia. Metody dywersji psychologicznej, które nasze społeczeństwo łatwo rozszyfrowywało i dlatego zawodziły ich w Polsce, tam okazywały się niebywale efektywne. Dzięki temu niegdyś polskie, a obecnie polsko–żydowskie instytucje w Nowym Yorku stały się teatrem kukiełek przez nich dobrze reżyserowanym. Nigdzie więc nie udało się znaleźć oparcia ani pomocy. Odmówiono nawet rzeczowej rozmowy, aż zawiodły siły i zdrowie. Kiedy leżałem na oddziale intensywnej terapii w Bickman Hospital, wydawało się, że dzieło moje jest już zakończone.

Czytelnikom Polskim należałoby się jednak wyjaśnienie długiej historii powstania tej pracy. Tymczasem wiedza autora w tej właśnie materii zawiera więcej luk niż pewnych danych. Czas i przeżycia wymazały z pamięci także niektóre dawniej znane nazwiska. O działalności niektórych ludzi nie mogłem lub nie chciałem w tamtych latach wiedzieć, choć docierały do mnie anonimowo wyniki ich pracy. Tego bowiem wymagały względy bezpieczeństwa i akowskie doświadczenie konspiracyjne.

Mimo tego, chciałbym na tym miejscu złożyć moje skromne wyrazy hołdu tym wszystkim uczonym i specjalistom, którzy to dzieło zapoczątkowali lub z których dociekań mogłem skorzystać, niezależnie od tego czy ich imiona były mi kiedyś znane czy nie, czy wypadły z mojej pamięci. Żywię także nadzieję, że może ktoś z młodszych pozostaje jeszcze wśród żyjących i będzie mi dane uścisnąć jego dłoń.

Gdzieś w późnych latach pięćdziesiątych spotkali się naukowcy minionego już pokolenia z Polski Węgier i innych krajów „demokracji ludowych” dla dyskutowania typowych zagadnień psychiatrycznych. Po oficjalnych prelekcjach i dyskusjach, spotykali się przedwojenni znajomi i wywiązywała się przyciszona wymiana zdań na temat patologii tego systemu, jaki ogarnął nasze kraje, a niestety po czas dzisiejszy „komunizmem” zwanego. Okazało się, że spostrzeżenia psychiatrów i psychologów z różnych krajów były nie tylko zbieżne, ale także wskazywały na istotne właściwości zjawiska. Te właściwości były jednak naukowo uchwytne tylko dla nich, ale nie dla humanistów i osób politycznie aktywnych. Tego rodzaju był dzieła początek. Mnie tam nie było.
Przyszły autor obecnego opracowania, wywodziłem się z innego, krakowskiego korzenia tych badań, a z tym głównym nurtem nawiązałem kontakt później i na krótko. Nigdy nie wiedziałem, kto w zamiarze miał dokonać syntezy naszych wysiłków i nie przypuszczałem, że to zadanie mnie przypadnie.

Rok chyba po tym początku, autorowi, pracującemu wówczas z dala od większych ośrodków, przypadło zadanie badania niektórych aberacji psychicznych i ich różnicowania. Tego, że są to sprawy konieczne dla zrozumienia natury całości wspomnianego zjawiska, domyśliłem się od razu, kierując się własnymi obserwacjami i doświadczeniem. Zwiększyłem więc wysiłki, których rezultaty Czytelnik odnajdzie w tej pracy. Na tym jednak mój kontakt z naukowcami się urwał. Było to niewątpliwie skutkiem interwencji czynników politycznych, które natrafiły na ślady tego ruchu i spowodowały ofiary. Dzięki Bogu, autor pozostał poza kręgiem podejrzanych. Skończyło się więc na strachu.

W moim posiadaniu pozostały dane o bezcennej wartości dla nauki i polityki. Były to wyniki pracy innych badaczy i mojej. Były one jednak tak niekompletne, że trudno byłoby przekazać je naukowcom zagranicznym nie przygotowanym do ich odbioru. Brakło także takich możliwości. Musiały minąć lata pracy w zupełnym osamotnieniu, aby te dane uzupełnić i powiązać w czytelną całość. Dwa opracowania zostały stracone i wspomniane opracowanie amerykańskie było więc już drugą ich rekonstrukcją. Pierwsze zostało zniszczone na kilka godzin przed rewizją. Drugie nie dotarło do adresata w Rzymie. Wraz z nim przepadła bezpowrotnie większa część wyliczeń statystycznych oraz analizy przypadków indywidualnych, a więc materiały przekonywujące dla specjalistów. Wspomniane opracowanie angielskie zawiera już tylko te dane statystyczne, które jako najczęściej używane pozostały w pamięci lub udało się je odtworzyć z dostateczną wiarygodnością. Równocześnie dodano dane z tam dostępnej literatury, które uznałem za niezbędne, szczególnie aby uprzystępnić pracę osobom nie będącym specjalistami w dziedzinie psychopatologii. Te same dane są obecne w tym opracowaniu.

Tamto opracowanie doczekało się pozytywnych ocen, jako „very informative”, ale nie publikacji. Wydawcy amerykańscy, do których się zwracałem, uznali książkę za kłopotliwą, bo wymagającą międzynarodowego kolportażu. Na przeszkodzie stanęło jednak coś bardziej istotnego niż tylko dolar i amerykański sposób myślenia.
Okazując pewien entuzjazm dla jej wartości, wydaniem pracy zajął się profesor Zbigniew Brzeziński. Pojawiły się jednak nie przewidziane trudności, które wciąż odwlekały tę publikację. Długo nie mogłem zrozumieć przyczyn tego, aż pewnego razu będąc na jego wykładzie zauważyłem, że pomija wszelkie znane mu na pewno dane, jakie mogły pochodzić z tej pracy. Zrozumiałem więc, że jej publikacja wydała mu się przeszkodą w jego osobistej strategii powodzenia. Na pewno jednak rozumował błędnie.
Od tamtych zdarzeń minęło kilkanaście lat. Przygotowując obecne polskie wydanie, należało zmienić perspektywę czasu. To, co w tamtym opracowaniu było przewidywaniem, stało się w międzyczasie rzeczywistością. W wielu więc miejscach należało zmienić czas przyszły na przeszły i omówić zagadnienia w nowym kontekscie rzeczywistości. Nienaruszone pozostały zasadnicze twierdzenia, które sprawdził czas. W takiej formie praca powinna odegrać także nową rolę.

To dawne ujęcie było zwrócone do czytelników żyjących w krajach niepodległych i poza bezpośrednim wpływem makrosocjalnego zjawiska patologicznego. Należało więc wyjaśniać w nim to, co dla mieszkańców naszych krajów było wynikiem lat osobistego doświadczenia. To potraktowano jako zbędne w tym opracowaniu. Mimo tych adaptacji i usunięcia niektórych innych fragmentów, ten styl pierwotny pozostał w tle, treści i układzie obecnego opracowania. Mam nadzieję jednak, że nie przeszkodzi to Czytelnikom Polskim w apercepcji dzieła. Przeciwnie, powinno ono stać się dzięki temu łatwiej przyswajalne dla młodszego pokolenia, jak także dla naszych rodaków z dawna żyjących poza granicami kraju. Całość pracy została dzięki takim operacjom nieco skrócona.

Czy to dzieło nie odegrało już pewnej roli politycznej, nie jestem w stanie się przekonać, a było to tak: Kopię pierwszej wersji tej pracy dostarczyłem rządowi emigracyjnemu w Londynie. Podobną zaś, za ich radą, pożyczyłem pewnemu tamtejszemu filozofowi. Odmówił mi jej zwrotu, bo jej już nie miał. Ile funtów kosztowało to ówczesny wywiad także nie wiem. Agenci zaszli mnie wtedy odpoczywającego w Ravenscourt Park i pogróżkami usiłowali zmusić, abym już nic więcej nie pisał. Wierzę jednak, że ta zdobycz została przekazana „starszemu bratu”. Kiedy bowiem doszło do rozmowy pomiędzy Papieżem a Gorbaczowem, ten ostatni korzystał wyraźnie z treści zawartych w mojej pracy. Usiłował wybadać czy J. P. II rozumie te sprawy. Niestety przekonał się że nie. Czy lektura tej pracy wpłynęła jednak na jego historyczne decyzje? Może ktoś z Czytelników będzie miał jakieś wieści na ten temat? Habent sua fata libelli.

Szczególne wyrazy pamięci i uznania chcę złożyć przede wszystkim swoim dawnym profesorom z Uniwersytretu Jagiellońskiego, Stefanowi Szumanowi, Romanowi Ingardenowi i innym, którzy nauczyli mnie obiektywnego myślenia i poszukiwania prawdy o człowieku. Dziękuję profesorowi Bolesławowi Wysockiemu z Harvard University, Massachusetts, który przestudiował to dzieło, uzgodnił użytą terminologię i doradził mi dodanie obecnego pierwszego rozdziału, o bardziej literackim charakterze, dla wprowadzenia Czytelnika. Dziękuję profesorowi Zdzisławowi J. Rynowi z Krakowa za przestudiowanie pracy, oraz wyrazy uznania i zachęty do wytrwałości.

Andrzej Łobaczewski

[Dom Wydawniczy “Ostoja” — strona główna]