Rozdział I
ISTOTA MASONIZMU

 

Współczesna masoneria powstała z połączenia dwóch istniejących wcześniej stowarzyszeń: pierwotnych lóż wolnomularskich i stowarzyszenia okultystów zwanych Różokrzyżowcami. Jako oficjalną datę jej powstania przyjmuje się powszechnie dzień 24 czerwca 1717, kiedy to cztery loże londyńskie i stowarzyszenie Różokrzyżowców połączyły się tworząc Wielką Lożę Londynu i nadając w ten sposób ruchowi wolnomularskiemu nową jakość oraz nowe możliwości rozwoju. Istotne znaczenie tego faktu ma przede wszystkim wymiar religijny: wraz z masonerią narodziła się nowa religia (sic!), która w przeciągu blisko trzystu lat swojego trwania wywarła i wywiera ogromny wpływ na dzieje świata.

Jest rzeczą charakterystyczną, że narodziny tej religii — w odróżnieniu od narodzin wszystkich religii nie wywodzących się z pierwotnych wierzeń ludowych — dokonały się bez znanego z imienia założyciela. Można zatem masonerię nazwać religią o nieustalonym ojcostwie.

Nie ma również masoneria znanego z imienia i nazwiska przewodniczącego. Rolę Pasterza masońskiej owczarni spełnia „elektryczny pastuch” wewnątrzorganizacyjnego prawa kształtowanego przez nieznanych z imienia przywódców względnie przywódcę. Zasady tego prawa sformułował pastor protestancki Jakub Anderson w roku 1723 w księdze pod tytułem „Konstytucje masońskie zawierające Przepisy, Statuty tego Najbardziej Starożytnego i Prawego Bractwa”

Kolejnym wydarzeniem o istotnym znaczeniu dla dziejów masonerii było pojawienie się jej odłamu zmutowanego agnostycznie. Stało się to w roku 1884 we Francji. Loże należące do rytu Wielkiego Wschodu Francji przyjęły wówczas zmienioną redakcję „Konstytucji”, pozbawioną odniesienia do Boga. Mówiąc zatem o masonerii trzeba brać pod uwagę dwie jej postacie:

1) postać podstawową, deistyczną, występującą głównie w krajach anglosaskich (ok. 4,2 mln członków)

2) postać pochodną, agnostyczną, (ok. 300 000 członków), wywodzącą się z Francji.

Odpowiednio, mówiąc o masonizmie, trzeba brać pod uwagę dwie jego postacie: deistyczną i agnostyczną.

Ponadto, badając istotę masonizmu, należy wziąć pod uwagę, że w ślad za mieszanym rodowodem masonerii składają się na nią dwa elementy: spekulatywny (odziedziczony po członkach lóż pierwotnych) i okultystyczny (odziedziczony po Różokrzyżowcach).

W celu poznania elementu spekulatywnego masonizmu w postaci deistycznej należy sięgnąć po dwie księgi o fundamentalnym dla masonerii znaczeniu: „Konstytucje” Andersona i dzieło Alberta Pike’a „Morals and Dogma” — w celu określenia elementu spekulatywnego postaci agnostycznej trzeba odwołać się ponadto do oficjalnych wypowiedzi masonów obediencji Wielkiego Wschodu.

 

Element spekulatywny postaci deistycznej

 

Kluczem do pojęciowego uchwycenia elementu spekulatywnego masonizmu w jego postaci podstawowej jest masońska samoświadomość religijna i masońskie pojęcie „boga”.

Masońską religię określają w swym pierwszym punkcie „Konstytucje” Andersona: ma to być religia „...na którą wszyscy się zgadzają. Polega ona na tym: być dobrymi, szczerymi, skromnymi i ludźmi honoru bez względu na nazwę i wyznanie każdego z osobna. Wynika stąd, że Masonia jest ogniskiem połączenia i środkiem zawiązania szczerej przyjaźni między ludźmi, którzy by inaczej nigdy nie mogli się stać z sobą przyjaciółmi”. Treść tego punktu ujawnia charakterystyczną metodę duchowego oddziaływania masonerii: żąda ona od ludzi różnych wyznań odrzucenia konsekwencji wynikających z ich wiary przy równoczesnym pozostawieniu werbalnego wyznawania zasad. Wystarcza jej wypełnianie woli masońskiego „Ojca” bez względu na to, co się przy tym mówi.

Masoński bóg najczęściej określany jest terminem „Wielki Architekt Wszechświata”. „Masoneria czci we wszystkich swych świątyniach i lożach Boga, którego w swym murarskim słownictwie zwie «Wielkim Budowniczym wszystkich światów»; pozostawia jednak pojęcie każdemu dowoli. Jej Budowniczy Wszechświata jest i pozostaje najwyższą istotą, którą można sobie pojmować, jak się chce — którą zarówno chrześcijanin, jak Żyd, i mahometanin, i poganin, i monoteista, i deista, i panteista, tak, nawet ateista... uznawać musi” — pisał w roku 1865 Bronisław Trentowski, wielki mistrz loży we Fryburgu Bryzgowskim. „Masoneria powstrzymuje się od definiowania Wielkiego Architekta Wszechświata i daje każdemu członkowi szerokie pole do wytworzenia sobie na ten temat idei odpowiedniej do swej wiary i filozofii” stwierdza cytowany wyżej mason Oswald Wirth. „Wielki Architekt świata, w którego należy koniecznie wierzyć, aby należeć do naszej loży, może być przez chrześcijanina utożsamiany z Bogiem, lub też z losem, jeśli jest się ateistą” wtóruje mu Claude Collin, doradca generalny Wielkiej Loży Francji na Region Śródziemnomorski. Carl H. Claudy zaś daje taką oto próbkę masońskiej „duchowości”: „Swoje osobiste prośby człowiek może wznosić do Boga lub do Jehowy, Allacha lub Buddy, Mahometa lub Jezusa; może wzywać Boga Izraela lub Pierwszy Wielki Rozum. W loży masońskiej składa się prośby do Wielkiego Architekta Wszechświata, pod którym ukrywa się bóstwo. Setki ścieżek mogą wić się w kierunku szczytu, u góry wszystkie się spotykają”.

Nie trzeba na tym miejscu dowodzić, że między Bogiem Jezusa Chrystusa a bogami innych religii zachodzi — pomimo godnych podkreślenia podobieństw — istotna różnica. Bóg masonów miałby zatem być „nijakimś” bytem będącym „spotkaniem ponad różnicami”. W ślad za takim pojęciem bóstwa masonizm musi występować jako „porozumienie ponad podziałami”, jako „idea ponad ideami”, jako neutralne przesłanie łączące w sobie istotną treść wszystkich, nawet sprzecznych ze sobą idei, którego przyjęcie nie wiąże się z koniecznością odrzucenia żadnej dotąd przyjmowanej idei, byleby została potraktowana jako jedna z wielu możliwych opcji na rynku idei, a nie jako prawda. Tę wewnętrznie sprzeczną właściwość, stanowiącą — jak się wydaje — rdzeń masonizmu w jego postaci podstawowej nazwijmy tu supraidealizmem.

Ów supraidealizm, jak wynika z cytowanych wyżej wypowiedzi masonów, oprócz wymiaru ontologicznego ma również swój wymiar epistemologiczny. Mason ma wierzyć w jakieś zupełnie nieokreślone „czyste bóstwo” i jednocześnie „dowoli” wytwarzać sobie jego pojęcie. „Religia masońska jest czystym teizmem, w którym różni członkowie zaszczepiają swoje własne, poszczególne poglądy...” — stwierdza niejaki A. Mackey w „Leksykonie masońskim”. Pogląd ten wykazuje wyraźne pokrewieństwo z kabalistyczną koncepcją poznania bóstwa, o której wspomina Feliks Koneczny w „Cywilizacji żydowskiej”: „Bóg, jako ostatni podmiot i ostatnia przyczyna wszelkich tworów, zowie się Enzof (Nieskończoność) o czym niczego nie da się orzec, uważając rzecz samą w sobie. W stosunku do istot skończonych przypisuje mu się atoli przymioty pozytywne, które kabaliści redukują do dziesięciu, zwanych seferot. Ten wywód Salomona Majmona (późniejszego twórcy filozofii transcendentalnej) zgadza się z podstawami kabały średniowiecznej”.

Jakie konsekwencje teologiczne niesie przyjęcie wiary w supraidealistyczne bóstwo masonerii można się przekonać sięgając po dzieło czołowego masońskiego „proroka” Alberta Pike’a pod tytułem „Morals and Dogma”. Pike daje swoim braciom takie oto „objawienie”:

„Religia wolnomularska powinna być przez nas wszystkich, którzy jesteśmy wtajemniczonymi najwyższych stopni, utrzymana w całej czystości swej doktryny lucyferycznej... Tak, Lucyfer jest bogiem: na nieszczęście Adonai (tj. Jehovah, czyli Bóg żydowski) jest także Bogiem. Albowiem według odwiecznego prawa nie istnieje światło bez cienia, ani piękno bez brzydoty, ani biel bez czerni. Absolut może istnieć jedynie pod postacią dwóch bóstw...”. „... Szatan nie jest czarnym bogiem. Dla nowicjuszy nie jest Osobą, lecz Siłą, która stworzona dla dobra może czynić zło. Jest on tym, który niesie Swobodę i Wolną Wolę”.

Bóg masonów, jak widać z powyższego, jest jedną istotą w dwóch osobach. Jest „Absolutem”, który charakteryzuje wewnętrzny dualizm. Jest to, wedle rozróżnień teorii bytu, dualizm względny, przyjmujący „jeden byt absolutny (Boga), w którym są dwie zasady — jedna jako źródło dobra i druga jako źródło zła w świecie”. Widać jednakże zasadniczą różnicę między tak zdefiniowanym dualizmem a dualizmem masońskim: tę mianowicie, że według masonerii zasady dobra i zła nie mają natury antagonistycznej. Albert Pike w cytowanym wyżej dziele „Morals and Dogma” stwierdza wprost, że to „Przekonanie wszystkich ludzi o dobroci Boga doprowadziło do wiary w diabła...”. I aby postawić kropkę nad „i” dodaje: „...nie ma zbuntowanego demona Zła, księcia ciemności współistniejącego w wiecznym konflikcie z Bogiem, Księciem Światła...”.

Interpretacja zła jako jednego z przejawów lub sfery Boga została sformułowana po raz pierwszy prawdopodobnie w kabalistycznej księdze „Zohar”. Pike prawdopodobnie stamtąd ją zaczerpnął. Dla nas jednakże autorstwo tego pomysłu ma drugorzędne znaczenie. Ważne jest przede wszystkim to, że w ślad za koncepcją jednego Absolutu w dwóch Osobach — Jahwe i Lucyfera uosabiających dobro i zło — masonizm w postaci podstawowej musi zawierać przekonanie, że zło występuje jako nierozdzielnie związany z dobrem, nieantagonistyczny wobec dobra, konstytutywny element rzeczywistości, posiadający autonomiczną, pozytywną wartość. Przekonanie to w pewnym sensie jest prostą konsekwencją supraidealizmu; jest jednak na tyle wyrazistą i jaskrawą konsekwencją, że warto potraktować je jako szczególny przejaw istoty masonizmu w postaci podstawowej. W języku filozofii ten typowo masonistyczny fałsz należy określić mianem nieantagonistycznego dualizmu.

 

Element spekulatywny mutacji agnostycznej

 

Odłam masonerii zmutowany agnostycznie pojawił się, jak była o tym mowa wyżej, w roku 1884, gdy wolnomularze Wielkiego Wschodu Francji przyjęli dla swoich lóż „Konstytucje” Andersona w wersji pozbawionej jakiegokolwiek odniesienia do Boga. Przypomnijmy tu jeszcze raz przedmiotowy artykuł: „Wolnomularstwo, uznając pojęcia metafizyki za wyłączną domenę indywidualnych ocen swoich członków, odrzuca wszelkie twierdzenia dogmatyczne”.

Jak wynika z licznych wypowiedzi masonów Wielkiego Wschodu, owe „twierdzenia dogmatyczne” oznaczają wszelką niezmienną rzeczywistość. „Metoda masońska to kwestionowanie tego, co zostało przyjęte... to pewność, którą odnajdujemy w sobie samych od chwili naszego tradycyjnego wtajemniczenia, a która woła, że jesteśmy niezdolni do wypowiedzenia raz na zawsze prawdy wiecznej, prawdy absolutnej, że natomiast jesteśmy w stanie odkrywać prawdę pod warunkiem, że chcemy poszukiwać jej nieustannie i podawać dzisiaj w wątpliwość pewności, w których trwaliśmy wczoraj” — mówi były wielki mistrz Wielkiej Loży, Richard Dupuy. „W gruncie rzeczy metody masońskie to nic innego jak ustawiczna kontestacja. Dla nas nie istnieją prawdy wieczne. Istnieją tylko nieustannie na nowo kwestionowane tradycje” — powiada wielki mistrz Wielkiej Loży, Pierre Simon. „Wszystko jest względne, wszelkie cele są przejściowe, każda władza może być kontestowana” — twierdzi Michel Baroin, były wielki mistrz Wielkiego Wschodu. Jak widać z powyższego „odrzucenie twierdzeń dogmatycznych” oznacza:

— po pierwsze — odrzucenie wiary w Wielkiego Architekta Wszechświata i odrzucenie całego porządku metafizycznego, czyli naturalizm,

— po drugie — zastąpienie supraidealizmu permanentnym relatywizmem.

Relatywizm ten ma dotyczyć wszystkiego z wyjątkiem doktryny samej zmutowanej masonerii. Postawa odrzucenia wszelkiej absolutnej prawdy jest przez jej członków traktowana w sposób absolutny, jako jedyna postawa wyrażająca istotę człowieczeństwa: „...być człowiekiem to znaczy nie mieć pewności” — objawia swym braciom George Marcou. To oznacza — podobnie jak w przypadku supraidealizmu — wewnętrzną sprzeczność.

Można w tym miejscu zapytać, czy permanentny relatywizm różni się czymś istotnie od supraidealizmu. Czy przyjmujący „wszelką pewność” masoni z odłamu deistycznego różnią się czymś od odrzucających „wszelką pewność” masonów z odłamu agnostycznego? Ci pierwsi przypominają człowieka posługującego się zepsutym kompasem, który powiada, że każdy kierunek przypadkowo wskazany przez igłę jest dobry, ci drudzy — człowieka, który odrzucił kompas i powiada, że każdy przypadkowo przezeń obrany kierunek jest dobry. Praktyczne skutki jednego i drugiego powinny być takie same. Omawiane rozróżnienie wydaje się jednak konieczne. Relatywizm to jedna z odmian ateizmu, zaś supraidealizm jest bliżej nieokreślonym, ale jednak — teizmem. Różnica między jednym a drugim jest więc istotna, a o jej wadze świadczy dobitnie fakt, iż spowodowała rozbicie organizacji, która uważa się za najbardziej tolerancyjną pod Słońcem.

Biorąc zatem pod uwagę odrzucenie przez masonów–agnostyków metafizycznego wymiaru rzeczywistości i ich przekonanie o względności wszystkiego można w ślad za Arnaudem de Lassus i Henri Tincq’iem stwierdzić, że rdzeń elementu spekulatywnego masonizmu w postaci zmutowanej stanowi:

1) naturalizm

2) relatywizm podniesiony do rangi dogmatu.

 

Element okultystyczny

 

Pierwsza żywa komórka współczesnej masonerii powstała, jak była o tym mowa wyżej, z połączenia się pierwotnych lóż wolnomularskich i stowarzyszenia okultystów. Wiedza tajemna tych drugich stała się w ten sposób elementem współtworzącym istotę wolnomularstwa. Dokładne omówienie wszystkich ważnych aspektów myśli okultystycznej z oczywistych powodów przekraczałoby ramy niniejszej pracy, zatem ograniczymy się tu, idąc za Arnaudem de Lassus, do wymienienia najważniejszych.

Pierwsza charakterystyczna cecha okultyzmu to panteizm, czyli system objaśniania świata, według którego stworzenie jest nie z nicości, lecz ze Stwórcy, a zatem nie ma granicy między Stwórcą a stworzeniem. Spośród wielu historycznie znanych form panteizmu okultyzm przyjął tak zwany panteizm emanacyjny, w którym świat jest rozumiany jako emanacja bóstwa.

Druga cecha charakterystyczna — wiara w reinkarnację — która wiąże się ściśle z wiarą w preegzystencję dusz, zakłada przechodzenie dusz ludzkich z jednego ciała w drugie. Znana jest również pod nazwą metempsychozy, a także teorii migracji względnie transmigracji dusz.

Trzecia cecha to wiara w system potrójnego świata. Prócz znanych z religii chrześcijańskiej dwóch sfer — fizycznej i duchowej — miałaby występować między nimi trzecia, zwana światem astralnym lub psychicznym, stanowiącym miejsce przebywania demonów. Konsekwencją przyjęcia takiego podziału jest przyjęcie złożenia człowieka z trzech elementów: ciała fizycznego, ciała astralnego (czyli duszy) i ducha.

Czwarta główna cecha okultyzmu to spirytyzm, czyli tajemna nauka, która za pomocą przywoływanych duchów usiłuje poznać rzeczy ukryte, takie jak losy zmarłych i tajemnice przyszłego życia.

Wspomniany A. de Lassus napomyka ponadto o innych ważnych znamionach myśli okultystycznej, takich jak hypertheos, manifestacja, teoria cykli, oświecenie i androgyn, ale dla scharakteryzowania elementu okultystycznego w ideologii masońskiej uważa za wystarczające — w każdym razie za wystarczające na dzisiaj — wymienione cztery.

Wydaje się, że pierwiastek okultystyczny — z natury rzeczy — powinien występować wyłącznie w odłamie deistycznym. Nie można jednak wykluczyć, że ktoś, kto był w stanie przyjąć relatywizm za absolutną prawdę, będzie również w stanie przyjąć panteizm, reinkarnację (pod nowoczesną nazwą „rebirthing”) i spirytyzm (pod nowoczesną nazwą „channeling”) za najnowsze osiągnięcia nauki. Nie można zatem, jak się wydaje, definitywnie wykluczyć pierwiastka okultystycznego spośród istotnych elementów masonizmu w jego postaci agnostycznej.

 

Istota masonizmu

 

Możemy zatem stwierdzić, że istotę masonizmu stanowią:

— dla postaci podstawowej — supraidealizm i nieantagonistyczny dualizm

— dla mutacji agnostycznej — naturalizm i relatywizm,

a dla pierwszej i — ewentualnie — drugiej ponadto:

— okultyzm, którego znamionami są:

     – panteizm

     – reinkarnacja

     – system potrójnego świata i

     – spirytyzm.

Na koniec uwaga na marginesie: można spotkać się z opinią, że masoneria nie jest organizacją religijną. Powód jest prosty: jak widać z przeprowadzonej wyżej analizy, ani doktryny masońskiej ani kultu masonerii nie można postawić w jednym rzędzie z doktrynami i kultami religii tradycyjnych. Jednakże wypowiedzi masońskich autorytetów obu odłamów nie pozostawiają wątpliwości: masoneria posiada swoją specyficznie religijną — względnie antyreligijną — tożsamość. Istnieje jako forma religijnego wirusa: nie może rozwijać się samodzielnie, ponieważ ani Wielki Architekt Wszechświata ani relatywizm nie zapali niczyjego serca do dobrego dzieła. Może wzrastać tylko w opozycji do tradycyjnych religii, nie atakując fizycznie ich wyznawców, lecz wprowadzając swoją „matrycę duchową” w ich umysły. Aby skłonić umysły ku sobie potrzebuje sprzyjających warunków: potrzebuje przynajmniej dwóch skłóconych wyznań, których doktryny mogłaby „godzić” i których wyznawców mogłaby „łączyć” względnie prezentować się na ich tle jako „bezwyznaniowa”, „naukowa”, „neutralna” alternatywa.


[ Dom Wydawniczy “Ostoja” — strona główna ]